Zdjęcie danielsampaioneto by pixabay.com
Mógłbym wam napisać, że Pabianice potrzebują kobiety-prezydenta, bo miasto wymaga opieki, zadbania i wrażliwości. Posługując się utartymi stereotypami, przekonywać, że do Pabianic pasuje delikatność, urok i klasa. W kobiecie widzieć ucieleśnienie wszystkich cnót. Może nie byłoby to nawet dalekie od prawdy, bo przecież kobiety na co dzień pokazują, że ich społecznie narzucone role, niejednokrotnie mają korzystny wpływ na działanie w teoretycznie przypisanych mężczyznom obszarach. Tego jednak nie napiszę, bo czułbym, że lekko was oszukuje, piszę coś wbrew osobistym przekonaniom. Tym niemniej uważam, że Pabianiczanie wreszcie powinni wybrać kobietę na swojego prezydenta. Nie dlatego, że płeć jest dla mnie wskaźnikiem inteligencji, sprawczości, czy wiedzy, ale czasem symbol, gest, odgrywa ważniejsze znaczenie w kształtowaniu rzeczywistości, niż jakiekolwiek działanie.
Pabianice nie mają czasu by funkcjonować w bezproduktywnej walce dwóch plemion. Są miasteczkiem na dorobku, z trudem wychodzącym z kryzysu potransformacyjnego. Owszem, zmieniły się już bardzo. Nie jest przecież tak, że dotychczasowi samorządowcy spędzali czas wyłącznie pod lewityńskimi palmami, popijając koktajle samozachwytu, przystrojone ozdobną palemką z wizerunkiem tego czy owego prezydenta. Wierzę, że każdy z nich miał dobrą wolę zmieniać Pabianice. Sęk w tym, że od kilku lat stoimy w miejscu, że bipolarność polskiej sceny, wprowadziła nas w letarg. Niby nie jest źle, że nadal trzymamy się mocno, jak Chińczyki w dramacie Wyspiańskiego, że stoimy na własnych nogach. Ale przecież kto stoi w miejscu, ten de facto się cofa. Potrzebny jest zatem impuls, który będzie miał nie tylko wymiar realny, ale także symboliczny. Takim byłby wybór kobiety. Jeszcze nigdy mieszkańcy naszego miasta taką odwagą się nie wykazali. Gospodyni miasta była jedna i to w smutnym okresie PRLu. Wówczas była to sensacja, o której informowała Polska Kronika Filmowa. Nie było jednak przecież wtedu wolnych wyborów. O tym, kto będzie prezydentem decydowała Partia.
Dziś możemy to zrobić sami. Pokażmy więc, że słowa „zmiana”, „postęp”, „rozwój” traktujemy na poważnie. Że jesteśmy miastem ludzi odważnych, bezkompromisowym i wchodzącym z utartych schematów. Niech wybór kobiety będzie tego manifestacją. Kobietom zresztą to się po prostu należy. Stanowią – według danych GUS – większość mieszkańców Pabianic. One wypełniały tutejsze fabryki włókiennicze, znosząc znój codziennej pracy i obowiązków społecznych. One rodziły i wychowywały, cierpiąc niejednokrotnie z ogromnej samotności. Były, w swojej masie, anonimowymi budowniczymi naszego miasta. Dziś znamy nazwiska wielkich fabrykantów, polityków. One pozostają szarą, nieidentyfikowalną masą. Szkoda, żeby tak zostało. Jeśli miasta włókniarek nie stać, by miało swoją prezydentkę, to czy można uwierzyć, że Pabianiczanie chcą naprawdę coś zmienić?
Sebastian Adamkiewicz